• Wpisów: 51
  • Średnio co: 36 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 19:00
  • Licznik odwiedzin: 4 527 / 1900 dni
 
lordwmordewol
 
Słońce powoli wstaje, oświetlając jego zmęczoną twarz. Przeciera ją mokrą dłonią, próbując zmyć z siebie resztki wczorajszej bitwy. Jego oddech jeszcze się nie uspokoił a serce nadal szybko bijąc przyspiesza tętno, szykując ciało do dalszych zmagań. Podnosi swoje oczy aby spojrzeć na horyzont. Stoi tak oparty o swój wielki miecz. Tarczę roztrzaskał już jakiś czas temu podczas jednej z wielu walk. Uśmiecha się delikatnie ale pewnie kącikiem ust. Bierze głęboki wdech i trochę dłuższy wydech, jednocześnie opuszczając wzrok. Nie musi wiedzieć co go czeka za tym wyczekiwanym horyzontem. Ktoś podchodzi do jego prawej strony. Nie musi na nich patrzeć gdyż wie, iż to Ci którzy pomagali mu w niejednej walce. Zmieszał podczas bitwy swoją krew z ich własną, dążąc do tego samego horyzontu. Spogląda kątem oka na swoją lewą stronę, gdy dołączają do nich całkiem nowe osoby. Te które uważają, iż nie spełniają jakiejś większej roli. Wojownik uśmiecha się szerzej. Wszyscy Ci ludzie, stanęli z nim ramię w ramię dla walki ku lepszej jutrzence. Każdy z nich jest niezwykły na swój sposób. Jako jedyni potrafią wspomóc i wesprzeć gdy nadchodzi taka pora.
Wojownik prostuje się, podnosząc wzrok ku horyzontowi. Gdyby nie Ci wszyscy ludzie, kiedy by się poddał? Za czwartą, lub ósmą walką? A teraz, dzięki im ile ich już stoczył? Nie wszyscy byli z nim od samego początku, przecież to oczywiste. Ale w miarę swych walk, zyskiwał coraz więcej towarzyszy broni.
Wojownik pamiętał również o tych, których nie było już po jego prawicy. Którzy czuwają nad nim z góry. To również dla nich walczy, spełniając niedopowiedziane obietnice.
Podnosi miecz i przekłada go sobie przez ramię. Rusza pewnym krokiem przed siebie, patrząc z dumą ku horyzontowi. Wie, iż wygra każdą walkę z takimi ludźmi przy swoim boku. Bo każde, nawet najmniejsze wsparcie jest niezwykle cenne. Trzeba umieć tylko je dojrzeć i docenić. Przekonać się, ile znaczymy dla innych ludzi. Ilu z nich wskoczyło by za nami w ogień. Ilu z nich kibicuje nam cicho i gratuluje każdej wygranej.
Pamiętajmy o nich wszystkich. O tych ważniejszych i mniej ważnych. O tych których znamy dwa miesiące, rok czy siedem lat. Jesteśmy niczym gwiazdy. Dopiero gdy jest nas więcej, potrafimy stworzyć niesamowite konstelacje które inni mogą tylko podziwiać.

Nie możesz dodać komentarza.