• Wpisów: 51
  • Średnio co: 36 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 19:00
  • Licznik odwiedzin: 4 527 / 1900 dni
 
lordwmordewol
 
Ciemność. Nie wiesz jak wstać, nie wiesz jak poruszyć ręką czy nogą, nie wiesz jak otworzyć oczy. Zatapiasz się więc w monotonię. Te same twarze, te same problemy, te same rzeczy. Wyciągasz dłoń lecz zostaje w nich pustka. Obracasz się w koło. Nic się nie zmieniło. Długo będzie dzisiaj padać. Zaczynasz się obawiać, co dalej będzie. Niebo niczym rozbite szkło, spada na tych ludzi na ulicy. Zamykasz okno. Wszystko zaczyna pochłaniać ciemność. Zabiera drzewa, wyrywa Twoje okno, podąża w Twoją stronę. Obawiasz się co dalej będzie. Twoja dusza wychodzi z Twego ciała i cicho szepcze. "Zabłyśnij." Potakujesz i skupiasz się na całej swej sile. Delikatnie acz skutecznie, zaczynasz jarzyć się światłem. Mrok nie może Ciebie dosięgnąć i coraz bardziej się usuwa, oddając okno, drzewa i ludzi.
Otwierasz oczy, obudzony przez budzik. Wyłączasz go zanim reszta domowników dostanie szewskiej pasji. Spoglądasz przez okno. Pada. W końcu jest jesień, nieprawdaż? Nie pamiętasz co Ci się śniło.  Ale masz wrażenie, iż było to coś ważnego. Wpatrujesz się w ludzi, którzy pędzą przez tą ulewę. Opierasz się o parapet. Przymykasz na chwilę oczy. Ludzie odwracają w Twoją stronę głowy z szyderczym uśmiechem, najeżonym tysiącami ostrymi zębami. Otwierasz nagle oczy. Nie ma żadnych ludzi. Masz mokrą twarz. Okna są zamknięte. To twe oczy tak ciekną. Spoglądasz na godzinę. Nawet mało Cię interesuje która jest. Kładziesz głowę na poduszkę. Jesteś taka śpiąca. Chcesz tylko spać. Udawać, iż to wszystko Cię nie dotyczy. Widzisz tą ciemność. Nie udało Ci się jej pokonać. To Ona pożarła Ciebie i dała Ci iluzję bezpieczeństwa. Tym czasem czekała na odpowiedni moment do ataku. Otwierasz oczy. Jednak dalej widzisz tą ciemność. Smutniejesz. Nie wiesz jak to powiedzieć, jak to przekazać. Komu? Samej sobie? Przełykasz cicho ślinę. Nie... to nie może być ciemność. Walczysz ze swoim zdrowym rozsądkiem, który każe Ci uciekać albo szukać pomocy. Długo się opierasz. Pamiętasz jak to się skończyło ostatnim razem? Dobrze pamiętasz. Ale nie chcesz Nikogo w to wciągać. Zamykasz oczy. Postanawiasz nigdy więcej ich nie otwierać, skoro i tak nic to nie zmienia.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego