• Wpisów: 51
  • Średnio co: 35 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 19:00
  • Licznik odwiedzin: 4 459 / 1843 dni
 
lordwmordewol
 
- Jesteś głupi...
- (ze śmiechem) Wiem o tym!
- Ale mówię poważnie.
- (uśmiech) Oj, robi się "poważnie".
- ...
- (wzdycha) Wybacz. Nie ma czasu na smutki i zamartwienia. Życie jest na to za krótkie.
- Ale... wiesz, że to co robisz jest głupie? Nie możesz być, aż tak samolubnym dupkiem.
- Samolubnym? Posłuchaj. Samolubni są ludzie, którzy uważają, iż dadzą sobie radę sami. To są Ci, którzy izolują się od innych. Ci sami którzy nie wierzą w takie coś jak nadzieję.
- A ty? Masz to wszystko. Więc dlaczego to robisz?
- (cichy śmiech) To proste. Mogę się oszukiwać na wiele sposobów, ale serca i duszy nie oszukasz. Ono wie, gdy krwawi. To strasznie boli, wiesz? Ja tylko próbuje zakleić czymś tą dziurę.
- Wiesz, ze to nie jest wyjście...
- A więc to gdzieś nawet wszedłem? (śmiech) To Ci dopiero!
- (głośno) Dobrze wiesz o co chodzi i znowu udajesz głupka!
- (poważnieje) Bo udawanie głupka jest mniej bolesne. Mam przejmować się tym całym syfem który zwalił mi się na głowę? Oszalałbym!
***
- Ey... obudź się...
- (nieprzytomny) Który dzisiaj...?
- ... Weź się... Ile spałeś ty ciołku?
- (cichy śmiech) A serio Cię to obchodzi?
- Serio. Bo się martwię...
- A dlaczego? Nie jesteś moją rodziną.
- Wiem. Ale jestem przyjaciółką. A przyjaciele od tego są.
***
- Hej.
- ...
- Ey, mówi się do Ciebie.
- ...
- (kopie delikatnie) Przestań, to nie jest śmieszne.
- ...
- (głośniej) Dobra, skopię Ci dupę!
- (cichy śmiech) Już, już spokojnie!
- (zdenerwowana) Co ty sobie wyobrażasz?!
- Próbuję Cię przyzwyczaić...
- Do czego?
- (delikatny uśmiech) Do czasu, gdy mnie już nie będzie.
***
- Ey... młoda... weź się w garść, bo ktoś będzie musiał mnie pozbierać...
- (płacze) Dobrze... daj mi chwilę..
- (klepie po plecach) Dobrze. Chwilę mogę dać. Ale pamiętaj, aby być silną... zrób to dla mnie.
***
- (śmiech) Jesteś dzisiaj wyjątkowo w dobrym stanie.
- (uśmiech) A wiem. Chciałem poprawić Ci humor i się za siebie wziąłem.
- No! Oby tak dalej. Udało Ci się, wiesz? Jestem strasznie szczęśliwa widząc Cię takiego. Dobra. (wstaje) Ale ja muszę iść.
- Zostań jeszcze, co? Tylko dzisiaj, trochę dłużej.
- W sumie... mogę zostać. W nagrodę normalnie!
- (śmiech)
***
- Skąd miałam wiedzieć że robisz to specjalnie... że "zostań dłużej"... dlaczego nie dopowiedziałeś "bo to mój ostatni dzień"?... Przynajmniej ostatni raz mogłam zobaczyć Twoją uśmiechnięta twarz... Dziękuję...

Dziękuję, dziękuję, dziękuję Ci naprawdę mocno. Że ten ostatni raz, mogłam zobaczyć Cię uśmiechniętego i wypoczętego bez żadnych ran. Że ten raz nic nie brałeś. Szkoda, że na następny dzień nie znalazłam Cię nigdzie. Że dopiero tydzień później mogłam odwiedzić Cię na cmentarzu. Znowu Cię wspominam. Przepraszam, ale to silniejsze ode mnie. Nie mogę Cię odwiedzać. Za daleko mieszkam. Ale w końcu przyjadę. Obiecuję. To przecież byłą nasz obietnica, prawda? Ja miałam Cie odwiedzać, a ty miałeś mnie bronić. Dziękuję. Dziękuję.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego