• Wpisów: 51
  • Średnio co: 35 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 19:00
  • Licznik odwiedzin: 4 459 / 1843 dni
 
lordwmordewol
 
W życiu bardzo łatwo jest się uśmiechać. Fałszywie, czy też zupełnie naturalnie. Często robimy to zupełnie nieświadomie. Jakby nastawieni na to, aby dać ludziom wkoło siebie komunikat: "U mnie wszystko w porządku!", mimo tego, iż zazwyczaj tak nie jest. Ale musisz się uśmiechać, bo inaczej zaczną się dla Ciebie niewygodne pytania. Zaczniesz się rozwodzić nad swoją przeszłością, dobrą czy też złą. Zaczniesz opowiadać co zostawiłeś za sobą, lecz mimo wszystko chciałbyś mieć chociaż cząstkę tego "dawnego". I co wtedy? Okazuje się, iż ta osoba słucha Ciebie tak jak większość. Zacznie opowiadać o swoim życiu lub będzie potakiwać głową jak te małe pieski w samochodach na wybojach. Więc lepiej się uśmiechać. Zacisnąć zęby z uśmiechem i powstrzymywać łzy. Jeśli niestety pękniemy, najlepiej ukryć to skrzętnie. Bo ludzie tacy są. Zawsze zastanawiam się jakby zareagowali ludzie w mojej pracy a nawet same szefostwo, gdyby dowiedzieli się iż byłam w szpitalu psychiatrycznym, iż nadal walczę o szczęście starając się wypierać ze swojej podświadomości te ciche głosiki które do wszystkiego dodają przedrostek "nie". Ciekawi mnie to czasami. Czy by mnie zwolniono? A może obchodzono się ze mną jak z jajkiem? A może zrobili by jak moja matka za dawnych lat i po prostu stwierdzili, iż jestem kompletnym debilem i chcę zwrócić na siebie uwagę?
Lepiej się uśmiechać i nie zdradzić o sobie zbyt wiele. W internecie jest inaczej. Jestem anonimem. Jednym z wielu. Pisząc to i siedząc w domu, mogę płakać. Mogę spokojnie odłożyć uśmiech na bok i wyżalić się, w ogromną przestrzeń. Ponarzekać i poskarżyć się na wszystko:
Aparat mi się zepsuł, nie mogę robić zdjęć. Nie wiem dlaczego, ale jakoś mi to wadzi...
Pracuję jako kelnerka, jest dobrze dopóki ktoś nie narusza mojej strefy osobistej. Fobia społeczna wymusza na mnie coraz częstsze wizyty w łazience, za co dostaję ochrzan od koleżanki.
Tęsknię. Od grudnia nie mieszkam już w swoich rodzinnych stronach. Przeprowadziłam się prawie na drugi koniec polski. Strasznie się cieszyłam. Teraz czuję dziwną tęsknotę za rodziną. Gdy jadę ich odwiedzić, potrafią doprowadzić mnie do płaczu. Wracam tutaj. Nie widzę ich miesiąc. Znowu za Nimi tęsknię. I pojadę do Nich. Mimo, iż wiem o tym, że znowu doprowadzą mnie do płaczu. Nie wiem jak sobie z tym poradzić.
Wyprowadzka wiązała się z rozłąką z moja najlepszą przyjaciółką. Boję się, iż ją stracę. Tak jak poprzednią. Utrzymujemy sporadyczne kontakty, a nazywamy siebie przyjaciółkami z przyzwyczajenia. Nie chcę aby było tak samo z tą przyjaźnią. Ale wiem, że to już się dzieje.
Moim najlepszym sposobem na "duchotę", jest przeprowadzka. Takie przyzwyczajenie, gdyż jak byłam małą często przeprowadzaliśmy się z miejsca na miejsce. To mi pozwala oddychać. Muszę się znowu przeprowadzić, inaczej chyba oszaleję.
Ostatnio zaniosłam starszej Pani jedzenie z naszej knajpy, bo poprosiła mnie o to przez telefon. Mieszka i tak niedaleko. Zaniosłam jej, dostałam zapłatę, wróciłam. Dostałem reprymendę. Idę zanieść zamówione jedzenie na hotel. Pani mówi, iż przyjdzie zapłacić za jedzenie jak zejdzie na kolację. Wracam. Ponowna reprymenda, i groźba iż będę łożyć z własnej kieszeni bo Pani na pewno ucieknie. Ja twardo przy swoim, iż przyjdzie. Przez trzy godziny koleżanka zdążyła obdzwonić przyjaciółki i dziewczyny z kuchni, aby powiedzieć im co zrobiłam, i jaka to głupia nie jestem. Przychodzi Pani z hotelu i płaci za obiad. Nikt nie zwraca na to uwagi. Za bardzo wierzę w ludzi?
Coraz częściej za nawet próbę zrobienia czegoś dobrego, dostaję w zamian coś o wiele gorszego. Ale się uśmiecham. Ta ciągła wojna zaczyna mnie męczyć. Nie wyniszczać tylko męczyć.
Szukam drogi ucieczki, którą okazuje się pisanie i rysowanie, na które o ironio nie mam czasu bądź zaparcia.
Staram się nie umrzeć, głęboko w środku. Dam radę. Zawsze daję radę. Tylko przestaję rozumieć swoje własne myśli. To dla mnie za trudne.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego