• Wpisów: 51
  • Średnio co: 35 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 19:00
  • Licznik odwiedzin: 4 459 / 1843 dni
 
lordwmordewol
 
-Czegoś nie rozumiem.
-Czego dokładnie?
-Dlaczego znowu to robisz.
-Wiesz że w życiu nie ma lekko, prawda? Tą prawdę powinnaś znać aż za dobrze.
-Wiem. Ale nie musisz go sobie utrudniać. Przecież wszystko w końcu się ułoży, tylko przestań w końcu to robić...
-I tu jest Twój błąd.
-Mój?
-Bo tak uważasz. Kiedyś się ułoży. Co za suche stwierdzenie, nie uważasz? Tak jakbyś chciała posklejać na nowo szklankę i pić w niej dalej gorzką prawdę.
-Ale da się przecież ją posklejać. Może i zostaną jakieś niedoskonałości, może i będzie brak któregoś kawałka, ale da się ją posklejać.
-(śmiech)Strasznie optymistycznie do tego podchodzisz.
-(uśmiech)Mówią że mój optymizm jest zaraźliwy, więc się strzeż.
-Zauważyłem.(napad śmiechu)
-To świetnie. Miło jest zobaczyć Twoją uśmiechniętą twarz. Szarą, wygniecioną, obolałą uśmiechniętą twarz.
(...)
-Muszę Ci podziękować, tak kurewsko muszę.
-Ale za co?
-Że mimo tego całego syfu, mimo tylu bólu, mimo tego gówna, nadal jesteś ze mną.
-Od tego są przyjaciele. Nie masz za co dziękować.
-I tak. Dzięki.
(...)
-Masz ją nosić.
-Będę.
-I nie masz mnie wspominać ze łzami w oczach, ale z szerokim uśmiechem. Przypomnij sobie nasze rozmowy o wszystkim i o niczym. Jak na nią spojrzysz, to przypominaj sobie mnie, w tej najlepszej formie.
-(przez łzy z uśmiechem)Obiecuję..
(...)
-I co... na co Ci to było...(zaciska dłonie w pięści) Nic nie mówiłeś o tym bólu. O tym rozgoryczeniu. O tym że to będzie tak kurewsko trudne...(kładzie kwiaty na grób ze łzami w oczach. Siada przed grobem)Czy to była moja wina? Przynajmniej teraz masz spokój, co nie cwaniaku? Ty chytry cwany lisie.(uśmiecha się przez łzy patrząc na bransoletkę)Ale dotrzymam obietnicy.
(...)

Kolejne moje wspomnienia. Rozmowy o których zawsze będę pamiętać. Wystarczy spojrzeć na bransoletkę. Czasami się za to obwiniam, że mogłam coś zrobić, że mogłam go powstrzymać, że przecież miał tylko mnie jak sam to mówił; "dobrze że mam chociaż Ciebie". Nie ma go już piąty rok. Czy to dobrze, że nadal go wspominam? Myślę iż tak. Chciał aby o nim pamiętać. Aby ktokolwiek o nim pamiętał. Dziwi mnie zawsze, jak o nim wspominam, jak ludzie potrafią złamać drugiego człowieka. Jak potrafią odebrać mu nadzieję na jutro, chęć do życia, wszystko co dla niego cenne. I wiecie co? To jest kurwa niesprawiedliwe. Że tacy ludzie sięgają przez innych po narkotyki, że zostają sami, że wszyscy mają go gdzieś. To jest tak bardzo niesprawiedliwe. Dlaczego, zawsze przytrafia się to osobom, które przecież nie zrobiły nic złego? W takich chwilach wątpię we wszystko w co wierzę. Wątpię w to całe życie, wiecie?
Wybacz, nie dałam rady, znowu płaczę. Ale się uśmiecham. Myślę o wszystkim co się przytrafiło, o tym całym burdlu i wiesz co? Cieszę się że jesteś już od tego wolny. Pamiętaj co ty obiecałeś mi w zamian - nadal bądź moim aniołem stróżem i mnie pilnuj.

Nie możesz dodać komentarza.