• Wpisów: 51
  • Średnio co: 36 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 19:00
  • Licznik odwiedzin: 4 498 / 1874 dni
 
lordwmordewol
 
Zamknij oczy. No zamknij, nie obawiaj się wszystkiego w koło. No dobrze, skoro się boisz to przynajmniej zamknij oczy swej rozdygotanej duszy. Wdech i wydech nic nie widzisz. Nie, nie bój się. Skup się teraz na tym co możesz dojrzeć w pokoiku swej duszy. Widzisz tą skuloną postać w kącie? Która zasłania głowę własnymi rękoma jakby przed atakiem czy też agresją. Stój! Nie podchodź do niej!Wiem że wygląda smutno i żałośnie. Chciałbyś ja pocieszyć? Ale nie tędy droga. Przyjrzyj się tej osóbce. Widzisz te dziwne ślady, pagórki na jej plecach jakby czegoś tam brakowało? Zgadza się. Kiedyś były tam przepiękne skrzydła, które swym blaskiem rozjaśniłyby nie tylko ten pokój. Słuchaj mnie do końca a nie rwiesz się do przodu aby jej pomóc. Widzisz jak się kuli? Pobito ją, poniżono, kazano siedzieć tutaj do końca dni istnienia. A teraz posłuchaj mnie uważnie za nim tam podejdziesz. Możesz sprawić iż odrosną tej osobie skrzydła, możesz sprawić iż wstanie z błyskiem w oku, możesz sprawić iż skrzydła ponownie rozbłysną niezwykłym blaskiem.Zaraz powiem Ci jak, spokojnie, po kolei. Pomyśl o wszystkim co dobre, o chwilach podczas których było Ci tak dobrze. Wiem że nie ma tych chwil i wiem że nie wrócą. Płacz jeśli Ci to pomoże. Nie zaciskaj aż tak mocno dłoni w pięści, rozluźnij trochę uścisk i otwórz oczy zamiast szaleńczo je zamykać. O, lepiej. Wiesz teraz o co walczyć, prawda? No nie mów że nie ma o co. O szczęście. Aby ponownie zachłysnąć się tą słodyczą i ponownie poczuć jak od śmiania bolą Cię policzki. Ale do tego nie możesz cały czas siedzieć w kącie. Tak, ta postać to ty. Twoja nadzieja. Daj jej żyć i ją nakarm. To nie potrwa z dnia na dzień, uwierz mi. Ale w końcu rozwinie swe nowe skrzydła i rozłoży ręce z błogim uśmiechem. W końcu na pewno. Tylko wszystko zależy od Ciebie, od Twoje walki o miejsce na tej Ziemi. Otwórz oczy duszy. Weź głęboki wdech i wydech. Zaciśnij dłonie w pięści. Wytrzyj łzy i walcz o to co się Tobie należy. O szczęście. A ja? Co ja? Ja tutaj jestem abyś uwierzył i zaczął nareszcie żyć. Abyś zobaczył jak to jest żyć. Nie nie jestem aniołem. Jestem ojcem nadziei. Nadal nie wiesz? A co umiera ostatnie? Nadzieja. A kto w takim razie ją zabiera? Śmierć.

P1030266.JPG

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego