• Wpisów: 51
  • Średnio co: 36 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 19:00
  • Licznik odwiedzin: 4 527 / 1900 dni
 
lordwmordewol
 
Nie chce Ci się walczyć.Nie masz ochoty po raz kolejny rzucać się biegiem i uciekać przed czymś co nieuniknione.Lecz czym właściwie jest życie?Nie właśnie tym pokonywaniem przeszkód?Każdą z nich trzeba przeskoczyć i iść dalej sprężystym krokiem.Chociaż czasami oczywiście zdarza się przeszkoda tak wysoka,iż nawet stojąc na placach nie widzimy co za nią jest.Jak ją przeskoczyć?Przecież nie potrafimy tak wysoko skakać.Ten mur stoi przed nami niewzruszony i niezniszczalny.W takiej sytuacji każdy siada pod nią i zaczyna płakać świadom swojej porażki mimo iż nawet nie spróbował jej przeskoczyć;"co to za sens skoro i tak wiem jakie są moje możliwości..a ta ściana je przerasta..".Płaczemy rzewnie nad czymś czego nawet nie zrobiliśmy.Ale czym by było życie bez przeszkód?Myślicie iż łatwiej wtedy by się szło?Czy lepiej by było gdyby wszystko było podane nam na srebrnej tacy wraz z kluczami i odpowiedziami na wszystko?Jakież by wtedy życie było jałowe!Nie ma na świecie człowieka który nie ma problemów.Nie ma takiego.A jeśli jest to zapewne już dawno pogrzebany.Spoglądamy na ten niezdobyty mur z lękiem i łzami w oczach.Poddaliśmy się już na samym starcie..Nie można tak.Trzeba wstać,otrzepać się i wytrzeć oczy.Przeanalizować,poszukać jakiegoś słabego punktu ściany,obejść ją wzdłuż i wszerz szukając jakiegoś punktu zaczepienia.Rzeczywiście jest nie do przeskoczenia..wtedy znikąd podchodzi do nas ktoś.Nie obawiamy się tej osoby gdyż dobrze ją znamy i cenimy ją.To nasz przyjaciel.Do niektórych z nas przyjdzie więcej przyjaciół i ustawiając się jeden na drugim,tworząc z siebie drabinę,pomogą nam przejść przez ten mur.Ale są chwile gdy niektórzy "przyjaciele" zostawiają nas właśnie wtedy gdy potrzebujemy się przedostać na drugą stronę ściany.Ale przyjdzie chociażby ten jeden,który jest z nami na dobre i na złe.Uśmiechnie się jak zwykle i pokarze na mur prychając i mówiąc "to dla Ciebie nic".Oczywiście tłumaczysz mu że jest za wysoko i nie dasz rady.Wtedy przyjaciel śmieje się głośno i kiwając głową mówi-więc po co Ci skrzydła?-patrzy w niebo.Ty wtedy starasz się rękoma dosięgnąć tych skrzydeł na plecach i..one rzeczywiście tam są.Uśmiechasz się i wzbijasz wysoko ponad mur przedostając się na drugą stronę gdzie czeka na Ciebie już Twój prawdziwy przyjaciel.Z uśmiechem stwierdza-Nie było tak trudno,prawda?A teraz chodź.Idziemy dalej w końcu to jeszcze nie koniec-patrzysz na niego zdziwiony.Jak to on chce nadal Tobie pomagać skoro już tyle dla Ciebie zrobił..on znowu śmieje się głośno i ciągnie za rękę do porodu-Od tego są przyjaciele.Aby być z Tobą nie tylko jak jest wesoło i łatwo.Lecz także wtedy gdy jest smutno i trudno.A teraz chodź,idziemy dalej-wiec ruszacie pomagając jeden drugiemu.By w końcu dotrzeć do mety i stwierdzić iż "to rzeczywiście był mój prawdziwy przyjaciel."

Post dedykuję każdemu memu przyjacielowi.Każdej osobie która pomogła mi w mych najgorszych chwilach.Może i nie była to pomoc w postaci fizycznej,lecz chociażby słownej która naprawdę wystarczyła.Dziękuję..chyba będę wam dziękował do końca życia.

IMG_2777.JPG

Nie możesz dodać komentarza.